Marc Marquez wygrywa Grand Prix Kataru na torze Losail i powraca na zwycięską ścieżkę po wywrotce w Teksasie na torze w Austin! Nie było to jednak prowadzenie od startu do mety, do czego przyzwyczaił nas Hiszpan.
Marc Marquez na początku wyścigu stracił prowadzenie po kontakcie ze swoim bratem Alexem Marquezem. W Desmosedici GP25 – czy jak to mówi Marc, GP24.9 – uległy uszkodzeniu tylne skrzydełko tuż za siedzeniem. Uszkodzenia były na tyle minimalne, że pozwoliły ośmiokrotnemu mistrzowi Świata powalczyć o zwycięstwo.
Z bardzo dobrej strony pokazał się Maverick Vinales. Zawodnik Tech3 KTM przez kilka okrążeń jechał na prowadzeniu. Linię mety przekroczył jako drugi. Jednak przez zbyt niskie ciśnienie w oponach został ukarany +16 sekundami. W końcowych wynikach Maverick Vinales zajął czternastą pozycję. Tym samym na podium w końcowych wynikach wskoczył Franco Morbidelli.
Wiele osób uważa, że kary za nieregulaminowe ciśnienia niszczą rywalizację. Zgadzam się z tym również. Trzeba jednak spojrzeć na to z innej strony. Firma Michelin, która dostarcza opony w kategorii MotoGP, zbyt wolno dostosowuje się z przygotowaniem odpowiednich opon.
Drugi problem to brak chęci przez zespoły do testowania opon. Ze względów bezpieczeństwa Dorna, organizator mistrzostw Świata MotoGP, wprowadziła ograniczenia i kary za nieregularne ciśnienia.
Drugie miejsce przypadło tym samym dla Francesco Bagnaii, który nie potrafi w 100% dogadać się z rewolucją zeszłorocznego motocykla Desmosedici GP24.
Jorge Martin, dla którego start w Katarze był pierwszą rundą w tegorocznym sezonie, nie będzie z radością tego startu wspominał. Aktualny mistrz Świata Katar miał potraktować jako test i wjechanie się w nowy motocykl Aprilii, na którym dotychczas ani razu nie jechał.
Na dziewięć okrążeń do mety Hiszpan zaliczył wywrotkę. Pech chciał, że zbyt blisko niego znajdował się Fabio Di Giannantonio i na powtórce ze zdarzenia widać, że Digia potrącił Martina, nie mając możliwości uniknięcia tej sytuacji.
Jorge Martin został przetransportowany do szpitala, gdzie po tomografii komputerowej stwierdzono powiększenie odmy opłucnowej. Konieczne było założenie drenu. Jak poinformowała Aprilia, u Hiszpana zdiagnozowano osiem złamań tylnych łuków żebrowych od pierwszego do ósmego, a trzy złamania zaobserwowano w łukach bocznych od siódmego do dziewiątego.
Ogólnie mało się o tym mówi, ale to co podczas niedzielnego wyścigu odwalili sędziowie to jednym słowem kompromitacja. Jorge Martin przez dłuższy czas leży na poboczu, gdzie zajmowali się nim stewardzi/medycy, a sędziowie nie przerwali wyścigu.
Gdyby któryś z zawodników odpukać nie zachował odpowiedniego bezpieczeństwa przy żółtych flagach to mogłoby dojść do tragedii. MotoGP to nie F1. Wystarczy, że któryś z zawodników zbyt mocno nacisnął by na hamulec, najechałby na białą linię i przednia opona traci przyczepność. Tyle się mówi o kwestiach bezpieczeństwa, a sami nie zapewnili odpowiednich warunków.
Zmiany zaszły również na szczycie klasyfikacji generalnej. Marc Marquez powrócił na prowadzenie, drugi Alex Marquez traci do swojego brata siedemnaście punktów. Trzeci Francesco Bagnaia traci dwadzieścia sześć punktów do lidera.
Kolejna runda odbędzie się w Hiszpanii na torze w Jerez 25-27 kwietnia.